"Lectio divina'' - modlitewne czytanie duchowne. (cz. II)

Siądź ze swoją Biblią w szacunku, w milczeniu przed Bogiem i zacznij czytać. Po chwili, jeśli Cię coś uderzy, rozmyślaj nad tym.

Po prostu i naturalnie zacznij mówić do Boga, pozwalając, aby to, co przeczytałeś, pocieszyło Cię lub wyzwoliło z jakiegoś przywiązania; albo trwaj przez kilka chwil w cichym uwielbieniu.

Może się zdarzyć, że obecność Boga będzie dla Ciebie zupełnie oczywista - wtedy po prostu odpocznij w bezrefleksyjnym milczeniu. Jest to prosta, organiczna aktywność, rodzaj funkcji zorientowanej na modlitwę, jest to sposób podniesienia nas jako ludzkiej istoty: umysłu, wyobraźni, emocji, ducha spokojnie ku Bogu. Ta świadomość nie może trwać zbyt długo bez rozproszenia: zatem podejmij ponownie czytanie w prostocie i spokoju.

W tradycji buddyjskiego Zenu często mówi się, że nikt nie nauczy się modlić, jeśli nie pozna, jak ,,marnować czas''. Lectio divina odbywa się w atmosferze ,,marnowania czasu''. Nie ma żadnych praktycznych celów, żadnej książki do przejrzenia, żadnej ustalonej ilości stron do przeczytania, lecz głębokie, sakramentalne użycie Słowa Bożego jako miejsca spotkania Boga i człowieka. I tak jednego dnia już po jednym czy dwóch wersetach może zrodzić się refleksja - modlitwa i kontemplacja, innego dnia, gdy jesteśmy zmęczeni lub rozproszeni lub coś nas boli, po prostu trwamy w czytaniu¸ pozwalając, by słowa przechodziły do naszego serca, czasem nie przechodząc nawet przez nasz umysł, ofiarując Bogu ten wyraz czci, wiary i wdzięczności za dar Jego świętego Słowa.

W takiej modlitwie jest bardzo mało samo-refleksji i prób określenia tego typu modlitwy lub naszego ,,stanu duchowego wzrostu''. Bóg to wie, nie my. W tej formie modlitwy, głębokie, tajemnicze dotknięcie Ducha Świętego wciela słowo Boże w nas w cichej tajemnicy, w losie pocieszenia lub w tajemniczym poznaniu, które jednak, ze względu na kontakt ze Słowem Bożym, stają się otwarte na Jego dotyk.

Św. Paweł pisząc do Rzymian / Rz 15,4 /, chce przypomnieć, że Pismo św. jest sakramentalnym środkiem wprowadzenia nas w świadomość oddziaływania Boga w nas. Może ono wznieść tę świadomość i doprowadzić nas do poznania Boga, które jest ponad wiedzą.

Czyż nie brzmi to bardzo prosto? I tak jest. Ta lectio divina, która właśnie opisałem, nie jest niczym innym, jak modlitwą myślną, o której może czytałeś i której się oddawałeś. Jeden z wielkich monastycznych nauczycieli, opat Marmion tak pisał: ,,Dla mnicha, modlitwa myślna jest niczym innym jak przerwami w czytaniu Pisma św. lub dzieł duchowych, podczas których dusza wznosi się do Boga, łączy z Jego wolą i w Jego spojrzeniu odkrywa swoje błędy i Boże zamiary dla niej''.

Św. Benedykt mówi, że zazwyczaj te przerwy muszą być ,,krótkie'', chyba, że przedłuża je łaska Ducha Świętego, lecz skoro moment łaski prowadzący nas do zjednoczenia się z Bogiem kończy się, na nowo należy podjąć czytanie lub recytację psalmów..

Była to jedyna modlitwa myślna znana i praktykowana przez tych ,,olbrzymów'' świętości, ojców pustyni, a mnisi Zachodu jedynie kontynuowali tę tradycję. Ta bardzo prosta droga stworzyła wielu kontemplatyków i świętych.

Sposób ten ma to do siebie, że jest w naszym zasięgu, zmniejsza rozproszenia , a skoro uniósł on tysiące osób w przeszłości do najwyższej kontemplacji, może zaprowadzić i nas także do tej samej łaski''.

Od II Soboru Watykańskiego, doszliśmy do uświadomienia sobie, że wiele aspektów tego, co kiedyś uważano za ,,specjalną'' duchowość, to wymiary każdego zdrowego życia w Chrystusie.

Duchowe czytanie w oczach dawnych nauczycieli maiło 4 aspekty: czytanie, medytacja, modlitwa i kontemplacja. Zauważcie, że są to tylko aspekty. Dopiero późniejsi pisarze zaczęli mówić o nich jako o stopniach modlitwy. Starożytni widzieli je wszystkie jako aspekty jednej organicznej czynności; późniejsze rozbicie na stadia zniechęciło wielu, którzy nie potrafili się do nich zmuszać sami z siebie. Prowadzenie z jednego aspektu tego rodzaju modlitwy do drugiego to dzieło Ducha Świętego. Nasza praca, mówi Orygenes, to ,, pragnienie przyjęcia tego, który stoi u drzwi i kołacze, aby wejść w nie - Słowa Bożego''.

Pismo Święte staje się nasieniem zasadzonym w naszym sercu z przeznaczeniem, by rozkwitło w życie wieczne.

Por. Fr. Francis Martin
Pracyerful Reading
-New Covenant, lipiec 1972