Foska
Ruch Światło - Życie
Prezentacja
Spis treści
Strona główna
Co nowego?
Prezentacja
Aktualności
Dokumenty
Czasopisma
Indeksy

Ewangelizacja w szkole

"Trwali oni w nauceApostołów i we wspólnocie, w łamaniu chleba i w modlitwach. Bojaźń ogarniała każdego, gdyż Apostołowie czynili wiele znaków i cudów. Ci wszyscy, co uwierzyli, przebywali razem i wszystko mieli wspólne. Sprzedawali majątki i dobra i rozdzielali je każdemu według potrzeby. Codziennie trwali jednomyślnie w świątyni, a łamiąc chleb po domach przyjmowali posiłek z prostotą i radością serca. Wielbili Boga, a cały lud odnosił się do nich życzliwie. Pan zaś przymnażał im tych, którzy dostępowali zbawienia" (Dz 2,42-47).

"... Z wielką mocą świadczyli o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, a wszyscy oni mieli wielką łaskę" (Dz 4, 33).

To piękny fragment dotyczący życia pierwotnego Kościoła. Muszę zaświadczyć, że w jakiś sposób ten fragment urzeczywistnia się w naszym życiu, może nie tak dosłownie, słowo w słowo, niemniej stał się on dla nas doskonałą wskazówką i przesłaniem.

Jakże ważne i potrzebne jest trwanie w poszczególnych elementach wspólnoty Kościoła i jak bardzo te elementy wpływają na prawdziwość i moc świadectwa. Gdyby nie było trwania w Ewangelii, we wspólnocie, na Eucharystii i w modlitwie, gdyby nie było wiary i oczywiście - najważniejsze: WIELKIEJ ŁASKI PANA BOGA, to nie byłoby żadnego "świadczenia z mocą o zmartwychwstaniu Pana Jezusa". Te wszystkie elementy trwania pomagają nam w naszej ewangelizacji, którą pragniemy się teraz z wami podzielić.

...trwali oni...

Wrześniowa akcja ewangelizacyjna? Prawda, że niezbyt szczęśliwa nazwa? "Wrześniowa akcja" zakłada w sobie pewną tymczasowość i ona właśnie strasznie kłóci się z istotą ewangelizacji, która powinna być konsekwentna i długotrwała. Nazwaliśmy jednak w ten sposób szczególną formę działalności, jaką prowadzimy we wrześniu w ósmych klasach szkół podstawowych. Sam pomysł, by świadczyć o Bogu w taki sposób zrodził się dwa lata temu - wspomina Ola - Była to jedna z form zapraszania młodzieży klas ósmych na spotkania oazowe. Brali w tym udział przede wszystkim animatorzy - studenci, którzy cieszyli się jeszcze wakacjami. Kiedy skończył się wrzesień niektórzy z nas, (między innymi ja także) dostrzegli, że ich powołaniem w Ruchu jest głosić Jezusa swoim słowem, radością, życiem. Odczułam to jako powołanie do Diakonii Ewangelizacji. Podobne powołanie odkryli również Marek, Piotrek, Gienek oraz Marcin, więc jako pięcioosobowa grupa zaczęliśmy się spotykać u  księdza Janusza Kopcia, który od początku patronował ewangelizacji w Tychach. Te spotkania stały się dla nas czasem formacji i zaczęliśmy mówić o sobie jako o DIAKONII EWANGELIZACJI.

To istnienie diakonii sprawia, że nasza ewangelizacja polega nie tylko na wrześniowej akcji, ale na jakimś ciągłym, systematycznym trwaniu, o którym mowa w Dziejach. Osoby z diakonii spotykają się bowiem regularnie, co dwa tygodnie, mają spotkania formacyjne, modlą się, dzielą Słowem Bożym, a gdy zbliża się miesiąc wrzesień, proszą o pomoc osoby z różnych grup działających przy kościele. To sprawia, że możemy objąć dziełem ewangelizacji o wiele więcej szkół, niż byłaby w stanie sama diakonia składająca się z sześciu osób. Diakonia pełni wtedy rolę swoistej "bazy dowodzenia", która organizuje "wojsko" i wysyła na różne "fronty". Piotrek wspomina, jak stopniowo, latami rosła ilość tego "wojska": Przed dwoma laty, gdy zaczęliśmy, przewinęło się 30 osób, z czego niecała połowa zaangażowała się tak naprawdę, z poświęceniem. Rok temu ilość posługujących podwoiła się. Dzięki temu byliśmy w stanie odwiedzić wszystkie ósme klasy w Tychach i pewne Technikum w Katowicach. W tym roku jest nas grubo ponad 70 osób, mogliśmy zatem udać się z DOBRĄ NOWINĄ także do szkół średnich oraz do innych miejscowości. Jakkolwiek liczby nie są najistotniejsze, to jednak pokazują wyraźnie, w jakich rozmiarach wzrasta świadomość i potrzeba ewangelizacji.

To, że jest to już trzecia akcja ewangelizacyjna, i że coraz więcej osób się w nią włącza, świadczy również o jakimś trwaniu, wierności. Poza tym nie chcemy mówić o Chrystusie tylko we wrześniu i na katechezach w ósmych klasach. Ta akcja ma nas mobilizować do tego, by świadczyć na co dzień, we własnych szkołach, uczelniach, w pracy, na ulicy i w naszych rodzinach, często tam gdzie o wiele trudniej jest mówić o Chrystusie i żyć Nim. Nie chcemy ewangelizować na zasadzie słomianego zapału, którego starcza jedynie na jeden miesiąc. Chcemy trwać w tej ewangelizacji cały czas, nieustannie. I wcale nie chodzi tutaj o jakieś bierne, pasywne trwanie w bezruchu, ale o pełne dynamizmu i życia, tak jak w czasie akcji ewangelizacyjnej.

... W nauce apostołów,
we wspólnocie, w łamaniu chleba i na modlitwie ...

Bez tych elementów, które są dla nas wielkim zastrzykiem siły, radości i wytrwania, nie bylibyśmy w stanie powiedzieć ani pół słowa, oczywiście prawdziwego i wiarygodnego na chwałę Pana, a cóż dopiero jeśli chodzi o życie tym słowem. Zawsze, gdy robi się coś dobrego szatan po prostu dwoi się i troi, aby to zepsuć i pokazać nam bezsens naszych działań. Dlatego tak bardzo podkreślamy trwanie w powyższych elementach. Wyrazem trwania w modlitwie jest dla nas zarówno codzienna, osobista modlitwa, do której często dołączamy intencje ewangelizacji, jak i modlitwa wspólnotowa. Dlatego spotykamy się w każdą sobotę września, aby wspólnie się pomodlić, podzielić najróżniejszymi doświadczeniami z chodzenia po szkołach, ustalić grafik następnego tygodnia, ale również po prostu, aby trochę poprzebywać ze sobą, pogadać, poznać się. Ta ewangelizacja to efekt współpracy wielu wspólnot oazowych z Tychów, jak i aktywnie działającej wspólnoty Młodzieży Franciszkańskiej - mówi Piotrek - Nawiązaliśmy również współpracę ze wspólnotą oazową z Murcek. To wielka szansa dla nas, aby wyjść poza swoją parafię, wyzbyć się uprzedzeń, nawiązać kilka nowych znajomości.

Poza tym, przed ewangelizacją odbyły się czterodniowe rekolekcje w Zapasiekach, w czasie których również zawiązaliśmy wspólnotę oraz przygotowywaliśmy się do świadczenia, poprzez modlitwę, Eucharystię. Natomiast cała ta akcja ewangelizacyjna zostanie podsumowana, co wcale nie oznacza, że zakończona - Eucharystią, na którą są zaproszeni "ewangelizatorzy" i katecheci. W ogóle bez częstej Eucharystii przypominalibyśmy jedynie wypompowane materace, a tak to możemy napełnić się czystym powietrzem!

... Wszystko mieli wspólne, sprzedawali majątki ...

Może nie tak dosłownie. Zazwyczaj jednak, żeby zrobić taką akcję trzeba mieć przysłowiowy grosik, chociażby na wydrukowanie kartek ewangelizacyjnych ze śpiewami, które rozdajemy w klasach. Chłopcy z diakonii pomyśleli, pogłówkowali, i w końcu wygłówkowali: "Zorganizujemy dyskotekę!". Zrobili cegiełki, które były jednocześnie biletem wstępu na imprezę. No i cegiełki ze znaczącym napisem: "Ta cegiełka jest Twoim udziałem w szerzeniu Dobrej Nowiny" rozeszły się po wszystkich wspólnotach kościelnych jak ciepłe bułeczki. Na dyskotekę przyszło tyle osób, że aż nie mogliśmy uwierzyć, a fundusz został tak zasilony, że za pozostałe pieniądze kupiliśmy odkurzacz do domu rekolekcyjnego w Wiśle-Jaworniku.

Uwierzyli ...
Z wielką mocą świadczyli ... Mieli wielką łaskę

Ksiądz Franciszek Blachnicki powiedział, że wiara zrodzi moc świadectwa życia w każdej sytuacji. Przez takie świadectwo możemy innych pociągnąć do Chrystusa. Najpierw sami uwierzyliśmy, dzięki ewangelizacji, a przez to doświadczamy miłości Chrystusa na co dzień. I z tym wyznaniem wiary poszliśmy do szkół. Taka lekcja ewangelizacyjna wygląda mniej więcej tak: do klasy przychodzi grupa 4-6 osobowa (jedna osoba prowadząca, dwie osoby do świadectwa, ktoś z gitarą, a pozostali, by wspierać modlitwą), przedstawiają się, mówią po co przyszli i świadczą na przemian słowem i śpiewem, do którego zachęcają całą klasę. Ania - muzyczna zwraca się do klasy: Wiecie, kiedyś grałam w zespole metalowym, w towarzystwie, gdzie aby dobrze się bawić potrzebne były papierosy, alkohol. Namówiona przez kolegę pojechałam na rekolekcje oazowe. Tam naprawdę doświadczyłam działania Słowa Bożego i odnalazłam najwspanialszego przyjaciela - Jezusa. Teraz nie gram w zespole metalowym. Zależy mi na tym, żeby jak najwięcej ludzi odnalazło Jezusa w moim graniu i śpiewie na Jego chwałę. Po tym bierze do rąk gitarę i gra, gra na chwałę Pana, a klasa zachęcona przez nią śpiewa.

... Pan przymnażał im tych ...

Mówiąc o Chrystusie i Jego miłości pragniemy ukazać, że wszyscy taką miłość mogą odkryć przez Kościół. Zapraszamy do różnych wspólnot działających przy kościele, a także na spotkania modlitewne. Potraktujcie to zaproszenie jako prezent - mówi Marek do klasy - Prezentu bowiem nie wyrzuca się od razu do kosza, inaczej można stracić coś bardzo cennego. Odpakujcie ten prezent i przyjdźcie chociaż na jedno spotkanie, może się wam spodoba?!

Teraz właśnie przychodzą do naszych wspólnot najróżniejsi ludzie, najpierw może z dystansem, by tylko popatrzeć, ale może później, by zostać. Cały czas jednak mamy świadomość tego, że to: "Pan przymnaża tych...", że jest to Jego działanie, Jego moc. Już teraz możemy powiedzieć, że doświadczamy łaski Pana Boga, wielkiej łaski. Ksiądz Kopeć tak wyraża się o dziele ewangelizacji: Patrzę na to dzieło z uznaniem i podziwem. Z jednej strony zachwyca mnie oddanie i determinacja tych, którzy dają świadectwo, z drugiej zaś, pragnienie tej Nowiny wśród młodych ludzi, często może zagubionych i nieufnych wobec treści stawiających wymagania. To dla mnie wielka łaska, że mogę w tym dziele współuczestniczyć. Doświadczam tu żywej tkanki Kościoła i widzę jak młody człowiek potrzebuje Boga i potrafi się nim dzielić.

I na koniec jedna myśl, która bardzo koresponduje z naszą myślą przewodnią: "O TYLE JESTEŚMY KOŚCIOŁEM, O ILE ŚWIADCZYMY".

Aleksandra Latosińska

------------
REDAKCJA Ostatnia modyfikacja: 14.11.1997 r.