Kto mówi, że dzisiejsza młodzież
jest pozbawiona wartości?
To pytanie postawił człowiek, który w czasie swoich licznych podróży spotyka się z milionami młodych ludzi na całym świecie - papież Jan Paweł II. Dlaczego Ojciec Święty rzucił to wyzwanie? Skąd bierze się ten wielki optymizm na temat młodych, który każe mu spędzać z nimi tak wiele czasu?
Szukając odpowiedzi na te pytania, być może trzeba wpierw sięgnąć do najbardziej osobistych wypowiedzi Ojca Świętego z jego książki "Przekroczyć próg nadziei". Potrzeba nam tego młodzieżowego entuzjazmu - pisze Jan Paweł II. Potrzeba nam tej radości życia, którą mają młodzi. W tej radości życia jest coś z tej pierwotnej radości, jaką miał Bóg stwarzając człowieka. Młodzi mają właśnie w sobie tę radość. Jest ona w każdym miejscu ta sama, a równocześnie inna, oryginalna. Potrafią ją po swojemu wypowiedzieć. To wcale nie jest tak, że Papież prowadzi młodych z jednego krańca globu ziemskiego na drugi. To oni go prowadzą. I choć mu przybywa lat, każą mu być młodym, nie pozwalają mu zapomnieć o jego własnym doświadczeniu, o jego własnym odkryciu młodości i jej wielkiego znaczenia dla życia każdego człowieka.
Jest coś w człowieku - zauważa Papież - co nie podlega zmianom... To może najbardziej objawia się w młodości.
Podobnie jak w poprzednich pokoleniach, tak i dziś każdy młody człowiek odznacza się idealizmem i przeżywa czas dany każdemu człowiekowi i równocześnie zadany mu przez Opatrzność. W tym czasie szuka on odpowiedzi na podstawowe pytania, jak młodzieniec z Ewangelii; szuka nie tylko sensu życia, ale szuka konkretnego projektu, wedle którego to swoje życie ma zacząć budować.
Dlatego też Ojciec Święty jest przeświadczony, że Kościół potrzebuje młodych już teraz, a nie dopiero wtedy, gdy dorosną. Wy jesteście młodością Kościoła, który stoi wobec wezwania nowego milenium. Jesteście Kościołem jutra, Kościołem nadziei (VI ŚDM Częstochowa 1991). Trzeba, aby Kościół osiągnął dogłębne zrozumienie tego, czym jest młodość, jakie jest znaczenie młodości dla każdego człowieka. Trzeba także, ażeby młodzi rozpoznali Kościół, ażeby dostrzegli w nim Chrystusa, który idzie poprzez wieki z każdym pokoleniem, z każdym człowiekiem ("Przekroczyć próg nadziei", s. 104-105).
Papież zdaje bowiem sobie doskonale sprawę, iż okres młodości to czas wielu pytań a jednocześnie decyzji, które w dużym stopniu determinują dalsze życie. W czasie VIII Światowego Dnia Młodzieży w sierpniu 1993 roku w Denver w Stanach Zjednoczonych Jan Paweł II nazwał tam młodych pielgrzymami po drogach życia. Ich niespokojne serce wychodzi w swoich poszukiwaniach poza ludzkie ograniczenia. ... Pośród wszystkich sprzeczności życia szukamy jego prawdziwego sensu. Zdumiewamy się i zapytujemy: Dlaczego? Dlaczego tu jestem? Po co żyję? Co powinienem czynić?... Zrezygnować ze stawiania sobie tych pytań znaczy wyrzec się wielkiej przygody, jaką jest poszukiwanie prawdy o życiu.
Tym bardziej jest to ważne, gdy spojrzymy na środowisko w którym młodzi żyją. Często pochodzą z rodzin rozbitych przez rozwody lub zranionych na skutek braku miłości. Wielu rodziców rezygnuje ze swojego autorytetu i należnego im szacunku, wychowując dzieci w atmosferze nadmiernej i przedwczesnej niezależności, rodzącej zagubienie i samotność. Ucieczka w alkohol, narkotyki i przygodny seks staje się coraz dostępniejsza, dając możliwość zapomnienia choć na chwilę o podstawowych problemach życia. W rzeczywistości jednak tych problemów nie da się ominąć. Żyjemy w kulturze, w której liczy się obraz, image - to, co zewnętrzne. Stale bowiem słyszymy, że nasze życie jest wartościowe o tyle, o ile spełniamy powszechne wymagania piękna, inteligencji, siły i sprawności. Jednak ci, którzy całe swoje życie starali się osiągnąć sukces w tych dziedzinach, często jak na ironię czują się nie kochani i sfrustrowani.
Dlatego też na wszystkich spotkaniach z młodymi Papież powtarza, że prawdę o życiu można znaleźć tylko w Jezusie. To On jest drogą, prawdą i życiem (J 14, 6). Od Niego tylko możemy otrzymać odpowiedzi, które nie łudzą i nie rozczarowują. Tylko Jezus może tchnąć w serca młodych tę nadzieję, której szukają - prawdziwe poczucie sensu istnienia. Ogłaszając temat tegorocznych Światowych Dni Młodzieży, Ojciec Święty zachęcał młodzież: Drodzy młodzi, tak jak pierwsi uczniowie - pójdźcie za Jezusem! Nie bójcie się zbliżyć do Niego, przekroczyć progu Jego domu, rozmawiać z Nim twarzą w twarz, jak z przyjacielem. ... Kiedy mamy do czynienia z Nim, pytanie ulega zawsze odwróceniu: z pytających stajemy się pytanymi, z "poszukujących" - "poszukiwanymi". On bowiem jako pierwszy miłuje nas od wieków. I taki właśnie jest podstawowy wymiar tego spotkania: nie mamy do czynienia z czymś, ale z kimś "Żyjącym". Chrześcijanie nie są uczniami jakiegoś systemu filozoficznego - są mężczyznami i kobietami, którzy poprzez wiarę doświadczyli spotkania z Chrystusem. Ojciec Święty bardzo pragnie, by każdy młody człowiek rozpoznał prawdę o tym, że Chrystus idzie z nim jako Przyjaciel. Ważny jest ten dzień w życiu, w którym młody człowiek przekona się, że to jest jedyny przyjaciel, który nie zawodzi, na którego można zawsze liczyć ("Przekroczyć próg nadziei", s. 105).
To prawda - powie Papież w tegorocznym orędziu - Jezus jest Przyjacielem wymagającym, który wytycza wzniosłe cele, nakazuje zapomnieć o sobie, aby wyjść Mu naprzeciw i złożyć w Jego ręce całe swoje życie... Ta propozycja wydaje się trudna, a w niektórych przypadkach może nawet budzić lęk. Lecz - pytam was - czy lepiej zgodzić się na życie pozbawione ideałów, na świat zbudowany wyłącznie na obraz i podobieństwo człowieka, czy ofiarnie szukać prawdy, dobra, sprawiedliwości, pracować dla świata, który będzie odbiciem piękna Bożego, nawet za cenę ciężkich prób, którym trzeba stawić czoło?
Niesłychanie ważne jest więc to, by szukając odpowiedzi na temat życia wejść w głąb własnego serca. Jezus czeka - nie na szczycie góry i nie za morzem - ale w naszym sercu, abyśmy wołali do Niego: Nauczycielu, gdzie mieszkasz? Odpowiadając Jezus nie posługuje się nazwą ulicy, numerem domu, kodem miejscowości - Jezus odpowiada: Chodźcie, a zobaczycie (J 1, 38-39).
Osobista więź z Jezusem musi zatem być ciągle podtrzymywana. Rozmawiajcie z Jezusem poprzez modlitwę i słuchanie słowa - wzywa Papież w orędziu do młodych - doświadczajcie radości pojednania w sakramencie pokuty; przyjmujcie Ciało i Krew Chrystusa w Eucharystii; przyjmijcie Go i służcie mu w braciach. Odkryjecie prawdę o sobie samych, wewnętrzną jedność, i znajdziecie owe "Ty", które uwalnia od strapień, obsesji i odbierającego spokój, nieokiełznanego subiektywizmu.
Warto w tym kontekście podkreślić, co uczynił zresztą Ojciec Święty na paryskim hipodromie Longchamp, rolę i znaczenie obecności Chrystusa w swoim ludzie. Jezus - zapowie w orędziu Papież - mieszka zwłaszcza w waszych parafiach, we wspólnotach, w których żyjecie, w stowarzyszeniach i ruchach kościelnych, które są na służbie nowej ewangelizacji. ... Drodzy młodzi, szukajcie w swoich grupach okazji do słuchania i poznawania Słowa Bożego, zwłaszcza poprzez czytanie Pisma Świętego (lectio divina): odkryjecie tajemnice Serca Bożego, które pomogą wam rozeznawać sytuacje i zmieniać rzeczywistość. Prowadzeni przez Pismo Święte, będziecie mogli rozpoznać obecność Pana w waszym życiu i nawet "pustynia" stanie się wówczas "ogrodem", w którym stworzenie może prowadzić zażyłą rozmowę ze swoim Stworzycielem: "Kiedy czytam Boskie Pismo, Bóg na nowo przechadza się po ziemskim Raju" (św. Ambroży).
Chrześcijańska wspólnota jest więc tą uprzywilejowaną rzeczywistością, która pozwala nam w szczególny sposób "zobaczyć" Jezusa. Dlatego tak ważna jest ona w budowaniu więzi z Chrystusem oraz w realizowaniu własnego już powołania. Jawi się w tym momencie niezwykle istotny dla realizacji chrześcijańskiego życia postulat budowania eklezjalnych wspólnot i przekształcania naszych parafii we wspólnotę wspólnot, aby nie tylko młodzież nie była pozbawiona wartości!
Ks. Bogdan Biela