Foska
Ruch Światło - Życie
Prezentacja
Spis treści
Strona główna
Co nowego?
Prezentacja
Aktualności
Dokumenty
Czasopisma
Indeksy

Życie ks. Franciszka Blachnickiego: OKUPACJA

Panika

Dzięki doświadczeniom wojennym Franciszek Blachnicki dokonał pewnych odkryć dotyczących człowieka, jego zachowań i postaw. Pomogły mu one w późniejszej pracy pedagogicznej. Przeżywając atmosferę ludzkiej paniki, poczynił ciekawe obserwacje. Opisał ją po latach tymi słowami: Kiedy uczestniczyłem w kampanii wrześniowej jako młody podchorąży, (...) kilka razy przeżywałem sytuację paniki, która ogarniała całe, w jednym miejscu zebrane wojsko. Wojsko stłoczone gdzieś na drodze, w wiosce, zmęczone, a tu nagle bombardowanie, ostrzeliwanie i wszyscy zaczynają na oślep uciekać w szalonym pędzie, wszystko rzucają. To jest panika. Coś strasznego. Kilka razy to przeżywałem i zawsze jakoś dziwnie reagowałem. Nawet nie wiem skąd mi się to wzięło, wiem, że zawsze był we mnie jakiś głos: Zostań na miejscu. Nie idź za tą masą uciekającą, nie poddawaj się tej panice. A potem głos: Idź w stronę przeciwną, zobacz, przed czym oni uciekają, czy naprawdę jest przed czym uciekać. Bo panika jest często ślepa, to ucieczka nie wiadomo przed czym. Gdy człowiek się wyłączył z tej paniki i spróbował dojść przyczyny, to okazywało się, że strach ma wielkie oczy, zwykle nieprzyjaciela nie było tam właśnie, skąd wszyscy uciekali.

To doświadczenie pozwoliło mu dojść po latach do sformułowania tezy o tym, jak bardzo każdy człowiek potrzebuje odwagi wiary, która będzie w stanie pomóc, przeciwstawić się niczym nieuzasadnionemu lękowi. Uważał, że jeżeli człowiek się jemu podda, wtedy pojawiają się zachowania stadne. Taka osoba jest manipulowana, nie ma własnego zdania, własnych poglądów. Nie jest wówczas jednostką wolną - świadomie wybierającą, myślącą i stanowiącą o sobie. Staje się przedmiotem wielorakich manipulacji, gdyż kieruje się w swym postępowaniu modą, panującą opinią i bezkrytycznie czyni to, co robią inni ludzie, nie kieruje się własną, osobistą motywacją. Nie zastanawia się też, czy to co robi jest dobre, zgodne z obiektywnymi normami moralnymi. Zatem taki człowiek staje się niewolnikiem, manipulowanym przez innych, zależnym od różnych ośrodków dyspozycyjnych czy mechanizmów społecznych. Takiego człowieka trzeba więc przemienić w osobę wolną, wyzwoloną. Wyrazem tej przemiany stanie się fakt, że będzie ona kierowała się w swym życiu obiektywnymi normami, które staną się dla niej wartością nadrzędną. To odkrycie dotyczące człowieka wiele lat później będzie mocno akcentował w stworzonej przez siebie "pedagogii Nowego Człowieka" wypracowanej w Ruchu Światło-Życie. Po takich frontowych przeżyciach Franciszek Blachnicki wkroczył po przegranej kampanii wrześniowej w długi i pełen dramatycznych doświadczeń okres okupacji.

Odważna decyzja

Niemcy pamiętając, że Śląsk miał tradycje trzech kolejnych propolskich powstań, zastosowali na tym terenie masowy terror i energiczniej, niż w innych częściach kraju, przystąpili do tępienia żywiołu polskiego. Jednak pomimo wielkiego niebezpieczeństwa, wiele córek i synów śląskiej ziemi rozpoczęło działalność konspiracyjną. (...)

Franciszek Blachnicki nie chciał być biernym obserwatorem toczącej się walki o wolną Polskę, dlatego także rozpoczął działalność konspiracyjną. Była to decyzja wymagająca z jego strony znacznej odwagi, gdyż jako były podchorąży Wojska Polskiego, gdzie pełnił funkcje zastępcy dowódcy plutonu, znajdował się pod kontrolą gestapo. Nadzór ten wynikał także z faktu, że przed wojną był wybijającym się harcerzem. Niemcy uważali, że młodzież, która przeszła przez szeregi harcerskie, jest dla nich stracona.

Radio BBC

W ramach działalności konspiracyjnej Franciszek Blachnicki spisywał najpierw programy radia BBC. Zapiskom swym nadał tytuł ,kursywa> Refleksje przy głośniku. Codzienny przegląd polityczny. Odnotowywał w nich treść audycji radiowych i opatrywał je własnym komentarzem i refleksjami poczynionymi na ich bazie. Z czasem przerodziło się to w jego dziennik. Charakterystyczna jest rysująca się w tych notatkach aktywna postawa życiowa piszącego. Wyraził wnich również swój krytyczny stosunek do przebiegu kampanii obronnej przed niemieckim najazdem. Uważał bowiem, że Polska w dużej mierze stała się ofiarą własnej nieudolności i złego przygotowania do obrony przed wrogiem. Równocześnie głęboko wierzył, że Polacy poprzez solidną pracę i budzenie narodowego ducha, osiągną niepodległość i potęgę. Do osiągnięcia tego celu trzeba jednak było, jego zdaniem, solidnej pracy wychowawczej. Za kolejny warunek sukcesu uznawał aktywną postawę obywatelską i wspólne działanie. Twierdził, że nie wolno stać i czekać z założonymi rękami na zmianę sytuacji. Nie akceptował wszelkich postaw proniemieckich, szczególnie jeśli zachowania takie stawały się udziałem dawnych harcerzy. Uważał to za zdradę ideałów harcerskich, szczególnie zaś prawa mówiącego, że Harcerz służy Polsce. Dlatego napisał, że naturalnym odruchem każdego harcerza winno być postanowienie wytrwania w polskości i wypływająca z tego walka o odrodzenie Ojczyzny.

Młodzieniec z charakterem

Miał zamiar działać na większą skalę, chciał początkowo stworzyć własną organizację o nazwie Związek Wielkiej Polski, później wymyślił nową nazwę Związek Walki Czynnej. Dla jej potrzeb opracował plany i schematy działania. Jednym z podstawowych kryteriów, które chciał zastosować względem ewentualnych współpracowników było wymaganie postawy męstwa oraz abstynencji od tytoniu, bowiem brak tych przymiotów był według niego przekreśleniem harcerskich wzorów.

Czas okupacji pomógł mu odkryć subtelne mechanizmy zakłamania, towarzyszącego każdemu totalitaryzmowi. Za jeden z jego przejawów uważał tendencyjne informowanie o wojennych faktach i wydarzeniach. Zatem już wtedy był człowiekiem radykalnych poglądów i bezgranicznej miłości do Ojczyzny, potrafiącym bacznie i refleksyjnie obserwować otaczającą go rzeczywistość. Pragnął dokonać wielkich czynów, których realizacji chciał się poświęcić. Dążenia te spotęgowała w nim lektura książki Tihamera Totha Młodzieniec z charakterem, zawierająca rady i propozycje dla młodych ludzi, pragnących pracować nad swoim charakterem.

Mały sabotaż

Po latach wspominał, iż pierwsze "konspiracyjne akcje" stanowiły właściwie "zabawę" z kolegami z harcerstwa. Ich pierwszą akcją było wykradzenie Niemcom Sztandaru Hufca, później zabranie i ukrycie zawartości harcówki gimnazjalnej, to znaczy jej biblioteki i akt. W tym czasie druhowie hufca tarnogórskiego byli założycielami, względnie współzałożycielami, licznych tajnych ugrupowań, czasem o niewielkim i ograniczonym zasięgu działania, często pracujących bez szerszych kontaktów z innymi i rozbijanych po pierwszych represjach okupanta. Manifestowały one jednak czynny opór wobec przemocy i zadawały kłam propagandzie hitlerowskiej o niemieckim charakterze Śląska.

13 X 1939 r. miało miejsce spotkanie, w którym, obok Franciszka Blachnickiego, wzięli udział trzej inni tarnogórscy harcerze, a mianowicie Władysław Kurek, Alojzy Gołka i Józef Bednarczyk. Postanowiono wspólnie utworzyć grupę konspiracyjną opartą na wypróbowanych i doświadczonych harcerzach. Franciszek Blachnicki miał być odpowiedzialny za sprawy wojskowe, później został komendantem tej organizacji na miasto Tarnowskie Góry;

A. Gołka zajął się sprawami wywiadu, zaś W. Kurek przyjął funkcję komendanta na cały powiat. Grupa ta nawiązała kontakt z chorzowską POP. W ramach konspiracyjnej działalności rozprowadzali ulotki o nazwie "Zryw" i "Świt", nawołujące do aktywnego oporu wobec okupanta. Wydali też znaczki POP w cenie 1 marka za sztukę, rozprowadzali je w Tarnowskich Górach, chcąc dochód przeznaczyć na pokrycie wydatków ich tajnego związku. Znaczki te stały się jedną z przyczyn wykrycia i rozwiązania tej organizacji.

Aresztowanie

W marcu 1940 Franciszek Blachnicki jako odpowiedzialny za sprawy wojskowe prowadził spotkanie byłych oficerów Wojska Polskiego z 3 Pułku Ułanów, w trakcie którego miał zamiar wciągnąć ich do pracy w konspiracji i zatrzymać w kraju. Okazało się, że jeden z uczestników spotkania był konfidentem gestapo. Wpadka ta stała się przyczyną ucieczki Blachnickiego z Tarnowskich Gór wraz z trzema innymi zdekonspirowanymi kolegami: Władysławem Wolko, Karolem Przewodnik i Jerzym Wasilewskim. 30 III 1940 r., uciekinierzy udali się do Katowic, dalej do Bielska, a później przez tzw. "zieloną granicę" do Krakowa, gdzie ich drogi częściowo się rozeszły, ponieważ podzielili się na dwie grupy. Franciszek Blachnicki najpierw miał być adiutantem "Hajduckiego" czyli Józefa Korola. Potem sugerowano mu, że ma uciekać do Francji, jednak w tym okresie wszystkie ucieczki za granicę wstrzymano, licząc na rychłe zakończenie wojny. Dlatego ukryto Blachnickiego wraz z Jerzym Wasilewskim w Zawichoście k. Sandomierza, gdzie pracował jako pomocnik ogrodnika w szkole i internacie. Był to czas pogłębienia przyjaźni tych dwóch młodych ludzi.

27 IV 1940 r. w niedzielę przeprowadzona została obława i przeszukanie domu, w którym mieszkał Franciszek Blachnicki. Pod koniec długich przeszukiwań, gestapowcy, którzy przyjechali aż z Tarnowskich Gór, rozpoznali Blachnickiego. Został natychmiast aresztowany i przewieziony do więzienia w Tarnowskich Górach. Jak wspominał po latach, wydarzenie to oraz wpadka w obozie koncentracyjnym w czasie przemycania informacji na zewnątrz obozu i wyrok kary śmierci określał jako najtragiczniejsze przeżycia wojenne. Wszystkie te trzy momenty określał krótkim, lapidarnym, acz dramatycznym stwierdzeniem: Stało się!

Ks. Adam Wodarczyk
Fragment pracy magisterskiej
"Ks. Franciszek Blachnicki -
życie i działalność w latach 1921-61"

------------
REDAKCJA Ostatnia modyfikacja: 14.11.1997 r.