Foska
Ruch Światło - Życie
Prezentacja
Spis treści
Strona główna
Co nowego?
Prezentacja
Aktualności
Dokumenty
Czasopisma
Indeksy

Życie liturgią

Rozpoczynamy w "Oazie" druk stałego działu poświęconego liturgii pt "ŻYCIE LITURGIĄ". Zachęcamy do współtworzenia tego działu, do przesyłania świadectw, listów i uwag. Korespondencję do nowego dodatku prosimy kierować na adres:
Wojciech Kosmowski
ul. Dunikowskiego 3/25; 85-863 Bydgoszcz
(052) 637 591; e-mail: kosmowsk@logonet.com.pl

Istotnym elementem formacji w Ruchu Światło-Życie są Msze Święte sprawowane dla grup specjalnych. Praktyka ta z jednej strony umożliwia głębsze przeżycie Eucharystii i pogłębioną formację wewnętrzną. Z drugiej strony jednak niesie ze sobą pokusę subiektywizmu i zbyt daleko idącego eksperymentowania. Rodzi to dwie skrajne postawy: odrzucenia takiej formy sprawowania Eucharystii albo przeżywania Mszy Świętej tylko w sposób przewidziany dla grup specjalnych.
Temat ten jest wciąż aktualny dlatego przytaczamy wypowiedź ks. Franciszka Blachnickiego zamieszczoną w "Tygodniku Powszechnym" w 1973 r. Ojciec Założyciel nawiązując do pewnych eksperymentów liturgicznych na Zachodzie kreśli w oparciu o rzeczowe argumenty obraz zdrowej liturgii sprawowanej w małych grupach.

PRAWDY I MNIEMANIA

Sytuację współczesną cechuje przede wszystkim niesłychanie bogaty, dynamiczny ruch małych wspólnot chrześcijańskich. Jest to z pewnością zjawisko najciekawsze w Kościele posoborowym, z którym można wiązać realne nadzieje na nadchodzącą "wiosnę Kościoła".

Z żywiołowym ruchem małych wspólnot oraz sprawowaniem przez nie Eucharystii "domowej" (w gruncie rzeczy jest to nawrót do praktyki pierwszych wieków chrześcijaństwa) związane są oczywiście pewne problemy. Jak zawsze w takiej sytuacji, możliwe są różne przerosty i przegięcia, różne nieprzemyślane subiektywizmy. Uczestniczyłem kilka razy w Eucharystii małych grup w Wiedniu, Rzymie, w Brukseli. Zawsze byłem urzeczony powagą, skupieniem i zaangażowaniem uczestników, autentyzmem przeżycia wspólnoty, szczerością otwarcia się ku braciom, głębią wiary w obecność Pana. Nigdzie nie wyczuwałem nic z atmosfery "szukania wrażeń", "robionego teatru", "wewnętrznej pustki". (...) Z drugiej strony zawsze nasuwały mi się także pewne uwagi krytyczne, dotyczące niepotrzebnego, moim zdaniem, odejścia od form i rytów oficjalnej liturgii. W dążeniu do nadania przeżyciu liturgii bardziej ludzkiego, wspólnotowego charakteru, zapomina się o istotnym dla liturgii elemencie znaku, który ma być środkiem przekazu pewnej obiektywnej i nadprzyrodzonej rzeczywistości, zapomina się o charakterze misteryjnym liturgii, który w tym się wyraża, że w znakach liturgicznych, zwłaszcza sakramentalnych, staje się obecna już teraz, w czasie i przestrzeni, rzeczywistość eschatologiczna, należąca do porządku zmartwychwstałego Chrystusa. Codzienna Msza św. koncelebrowana w międzynarodowym Instytucie Katechetycznym "Lumen Vitae" w Brukseli, odprawiana o 12. w południe z udziałem wszystkich profesorów i studentów, jest pięknym przeżyciem: widać, że naprawdę Eucharystia stała się centrum życia tej specyficznej wspólnoty studiów, widać, że tu wszyscy razem się modlą, kształtują aktywnie uczestnictwo w zgromadzeniu, słuchają Słowa Bożego, stają się rodzinną wspólnotą stołu w czasie komunii. To wszystko jest budujące i piękne, ale gdyby kapłani koncelebrujący ubrali się w alby i nie byli zmieszani z resztą wiernych w czasie komunii - przeżycie wspólnoty nic by na tym nie straciło, natomiast na płaszczyźnie znaku lepiej ukazałaby się istotna dla struktury Kościoła różnica między kapłaństwem ministerialnym a kapłaństwem wspólnym. Takich przykładów można przytoczyć wiele. W dążeniu do uwydatnienia ludzkiego, osobowego i wspólnotowego charakteru zgromadzenia eucharystycznego zubożono liturgię o inne elementy również należące do jej istoty. Zbyt pochopnie w wielu wypadkach zakłada się, że odnowiona forma liturgii nie odpowiada dążeniom współczesnego człowieka do bardziej osobowego zaangażowania się w przeżycie wspólnoty. Dlatego szuka się form nowych, zanim podjęło się rzetelny trud wniknięcia w głębszy sens formy ustalonej "odgórnie".

Powyższa sytuacja spowodowała wydanie przez Kongregację ds. Kultu Bożego Instrukcji "O mszach świętych dla zgromadzeń partykularnych" zatwierdzonej prze papieża 15 maja 1970. W Instrukcji tej można dopatrzyć się najpierw tendencji o charakterze bardziej negatywnym, zmierzającej do zabezpieczenia eklezjalnego charakteru celebracji Eucharystii w małych grupach, w obliczu zbyt daleko posuniętej dowolności w eksperymentowaniu. Dlatego instrukcja wymienia te wszystkie elementy i przepisy liturgiczne, które muszą być zachowane, aby Eucharystia pozostała celebracją Kościoła, a nie prywatnej grupy, aby także zewnętrznie pozostała znakiem jedności, aby w znakach i tekstach zapewniała przekaz autentycznej tradycji wiary.

Z drugiej strony Instrukcja ma wydźwięk pozytywny, wyraża się w niej troska o ducha prawdziwej wspólnoty w Kościele, w wytwarzaniu którego tak ważną rolę odgrywają małe grupy, dlatego sankcjonuje ona zasadniczą tendencję do łączenia życia małych wspólnot z Eucharystią, wskazując na pewne możliwości ożywienia i uaktywnienia w niej uczestnictwa. Wydana na podstawie Instrukcji rzymskiej Instrukcja Komisji Liturgicznej Episkopatu Francji uwydatnia szczególnie te pozytywne możliwości ożywienia liturgii w małych grupach w oparciu o przepisy liturgiczne różnych dokumentów, interpretowanych w duchu ogólnych założeń soborowej odnowy liturgii. Z drugiej strony także Instrukcja francuska podkreśla, że Eucharystia w małych grupach musi być skierowana ku niedzielnemu zgromadzeniu całej parafii jako Kościoła lokalnego. Dlatego w sprawowaniu Eucharystii w małych wspólnotach należy unikać wszystkiego, co nadawałoby temu charakter prywatny, wyłączający w jakimś aspekcie z życia całego Kościoła. Taka jest ostateczna racja wszystkich z pozoru "negatywnych" przepisów Instrukcji rzymskiej.

Cytowane powyżej Instrukcje wskazują na możliwości pewnej improwizacji liturgicznej w mszach dla grup partykularnych: w ramach homilii dialogowanej (z tym, że celebrans zachowuje rolę przewodniczącego, dając podsumowanie i konkluzję), modlitwy wiernych; celebrans może dostosować teksty modlitw z mszału do konkretnej sytuacji uczestniczących, przed prefacją uczestnicy mogą podać aktualne intencje dziękczynienia, które potem celebrans włącza do prefacji słowami: "Za to i wszystko, co Bóg czyni w świecie przez Jezusa Chrystusa, dzięki składamy Panu i Bogu naszemu", na co zgromadzenia odpowiada w zwykły sposób. (...)

Zastrzeżenia przeciw pochopnej i subiektywnej spontaniczności w liturgii nie powinny jednak prowadzić do skrajności, wykluczającej w liturgii wszelką twórczą inicjatywę. Istnieje spontaniczność zrodzona z natchnienia Ducha, której nawet Kongregacja Kultu Bożego zasadniczo nie potępia i nie odrzuca. Przykładem mogą być nowe modlitwy eucharystyczne. Chociaż powstały one, jak powiedzieliby rubrycyści liturgiczni "nielegalnie" - wiadomo, że niektóre z nich są studiowane w Rzymie i prawdopodobnie za niedługo zostaną oficjalnie wprowadzone do liturgii.

W zgromadzeniu eucharystycznym przeżywanym w małych wspólnotach można więc widzieć autentyczny przejaw życia Kościoła posoborowego oraz wielką szansę dla pogłębienia i zrozumienia istotnego sensu odnowy liturgii. Nie można nad wszystkim rozdzierać szat z pozycji rubrycystycznego formalizmu. Z drugiej strony potrzebna jest postawa głębokiego szacunku dla form oficjalnej liturgii, będącej wyrazem autentycznej tradycji i znakiem jedności, którego nie można zbagatelizować nawet w elementach zewnętrznych w sakramencie, którego celem jest budowanie jedności. Taka postawa zaś, ponieważ sama jest zrodzona już "z Ducha", ukaże drogę do doskonałej harmonii pomiędzy literą a duchem w sprawowaniu liturgii.

Świadectwo

Gdzie dwaj albo trzej zebrani są w Imię moje, tam Ja jestem pośród nich. Głęboką prawdę tych słów mieliśmy okazję odkrywać każdego dnia Oazy Rekolekcyjnej Diakonii Liturgii, w Ciężkowicach, w Ośrodku Rekolekcyjnym diecezji tarnowskiej, bo Pan pozwolił zebrać się nie dwóm, nie trzem wprawdzie, ale aż siedmiu osobom z różnych diecezji. Po co tam przyjechaliśmy? Na to pytanie każdy z nas znalazł swoją własną odpowiedź i do tego wyznaczonego celu wytrwale dążył przez kolejne dni.

Liturgia dziełem Trójcy Świętej, Liturgia dziełem Kościoła i Uczestnictwo wiernych w liturgii to tematy kolejnych dni. Zgłębialiśmy je na różne sposoby - w osobistej modlitwie, słuchając konferencji ks. Alfreda, dzieląc się w grupie prawdami odkrytymi w Katechizmie Kościoła Katolickiego i w różnych tekstach liturgicznych, przygotowując się do Eucharystii i wreszcie wspólnie sprawując Eucharystię. Codziennie na nowo odkrywaliśmy tajemnicę, że jest ona uprzywilejowanym miejscem spotkania z Chrystusem w Duchu Świętym, znakiem objawiającym i urzeczywistniającym tajemnicę Kościoła-wspólnoty oraz źródłem i szczytem jego życia. Uświadomiliśmy sobie także, że naszym zadaniem jest jak najpełniej w niej uczestniczyć i z radością służyć w zgromadzeniu liturgicznym według wszelkich zaleceń posoborowej odnowy liturgii.

W ciągu zaledwie czterech dni nie sposób zgłębić wszystkich treści, jakie zawiera program rekolekcji. Ale kiedy rekolekcje dobiegły końca, podjęliśmy postanowienie, że poznane prawdy chcemy realizować w naszym życiu i pogłębiać je w pracy w ciągu roku.

Na koniec jeszcze jeden szczegół. W ośrodku, gdzie przeżywaliśmy nasze rekolekcje, razem z nami mieszkała Oaza Dzieci Bożych. Każdego dnia podziwialiśmy tę małą grupkę dzieci w ich gorliwej, szczerej radości i dziecięcej prostocie. Nie było przypadkiem, że spotkaliśmy się w Ciężkowicach. Przez te dzieci Pan przypomniał nam, że znajomość iluś tomów Liturgiki, rozdziałów Katechizmu, dziesiątek przepisów liturgicznych nie decyduje o świętości. Jeśli się nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego. Na nic się zda wiedza, jeżeli zabraknie prostej, dziecięcej wiary. Tego nauczyły mnie rekolekcji w Ciężkowicach i za to Bogu niech będą dzięki!

Maria Różycka, Wrocław

Recenzje

M. Pastuszko, Najświętsza Eucharystia według Kodeksu Prawa Kanonicznego Jana Pawła II, Kielce 1997, s. 485.

Praca ta jest dedykowana Janowi Pawłowi II w roku złotego jubileuszu Jego święceń prezbiteratu. Książka ta nie przypadkowo ukazała się w roku 46. Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego we Wrocławiu. Stanowi ona bowiem prawdziwe kompendium wiedzy na temat przepisów liturgicznych. W trzech rozdziałach są omówione kolejno przepisy dotyczące sprawowania Eucharystii (jest to największa część tej pracy), przechowywania i kultu Najświętszego Sakramentu oraz ofiar mszalnych. Cennym uzupełnieniem jest obszerna bibliografia. By ukazać ducha współczesnego prawa liturgicznego sięga do Pisma Świętego, do słów Chrystusa. Autor szeroko czerpie też przykłady z historii Kościoła. Książka ta nie jest więc zbiorem tylko litery, ale przede wszystkim ducha prawa. Będzie na pewno cenną pomocą dla kapłanów i dla animatorów liturgicznych.

W. Świeżawski (red.), Mysterium Christi, 7. Sztuka w liturgii, Kraków 1996, s. 344.

Kolejny tom serii podręczników liturgiki ogólnej i szczegółowej omawia zagadnienia związane ze sztuką liturgiczną. Wychodząc od najbardziej ogólnych zasad tworzenia sztuki sakralnej autorzy pracy wprowadzają czytelnika w myśl teologiczną i funkcje poszczególnych elementów wnętrza świątyni. Ukazują oni zasady teologiczne, które pomagają spełnić sztuce właściwą funkcję w liturgii. Niektóre części mogą stanowić doskonały punkt wyjścia do medytacji nad szczególnymi elementami wnętrza sakralnego np. rozdziały o ikonie, o witrażu. Dział poświęcony sztuce sakralnej pierwszych wieków chrześcijaństwa i dziś może służyć jako wzór głębokiej wiary i pobożności i zachęcać do naśladownictwa. Polecam książkę wszystkim, którzy na co dzień dbają o piękno swoich świątyń. Dzięki stosowaniu zasad zawartych w tej książce kościoły będą nie tylko przyozdobione, ale i funkcjonalne od strony liturgicznej, a ich piękno będzie harmonizowało z duchem liturgii.

Świadectwo

"Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie"

46. Międzynarodowy Kongres Eucharystyczny, który odbył się we Wrocławiu w dniach 25.05-1.06.1997 r. to dla mnie - członka diakonii liturgicznej i człowieka od lat poznającego liturgię - wydarzenie szczególne. Chyba jedyny raz w życiu dane mi było przeżywać Kongres "u siebie".

Kongres Eucharystyczny zaczął się dla mnie w przeddzień jego oficjalnego otwarcia, gdyż właśnie 24.05.97 r. jako pierwszy, z 9 przygotowanych na ten czas, był konsekrowany kościół w mojej parafii, w Dzierżoniowie -pod wezwaniem Królowej Różańca Świętego. Kto nigdy nie miał okazji uczestniczyć w poświęceniu świątyni, ten nie zrozumie, czym jest ten moment, gdy wszystkie wykonywane znaki mówią o tym, że oto budowla wznoszona dzięki ludzkiemu trudowi przestaje być tylko budynkiem, a staje się Domem Bożym, gdzie gromadzić ma się prawdziwy Kościół - wspólnota wierzących.

Następnego dnia podobne doświadczenie: po raz pierwszy miałam okazję wejść do spalonego przed ponad 20 laty kościoła garnizonowego pw. Św. Elżbiety we Wrocławiu. Na 6 dni przed poświęceniem tej świątyni odbył się tam pierwszy - po wielu latach - koncert. I czyż uroczyste "Alleluja" z "Mesjasza" G.F. Haendla nie oddaje najdobitniej tego, co się stało? Ten kościół wreszcie ożył, przestał straszyć pustką, a dokonało się to za sprawą wierzących ludzi.

Dni powszednie Kongresu z konieczności musiały być dzielone między pracę a uczestnictwo we Mszy św. w Hali Ludowej, słuchanie wykładów, konwersatoriów i konferencji ascetycznych. Program Kongresu rozłożony na cały dzień dawał możliwość włączenia się w modlitwę, ubogacenia wykładami znanych teologów na temat Eucharystii oraz umocnienia świadectwami tych, którzy żyją liturgią.

Zwykłe ludzkie ułomności nie mogły przyćmić tego radosnego święta Eucharystii, jakim był Kongres. Bo czy to ważne, że nie zawsze wystarczało aparatów do tłumaczenia, gdy obok mnie mnóstwo ludzi z różnych krajów miało ten sam problem. Okazuje się, że obrzędy Mszy Świętej wszyscy znają bardzo dobrze i potrafią odpowiadać w swoim języku, a że równocześnie słychać było język polski, niemiecki, angielski, włoski, hiszpański, japoński i nie wiadomo jaki jeszcze, to przecież świadczy to jedynie o bogactwie Kościoła.

Albo czy komukolwiek mógł przeszkadzać tłok w Katedrze, gdy słuchał wieczorem konferencji ascetycznych? To właściwie nie były konferencje lecz świadectwa życia ludzi współczesnego Kościoła. Najbardziej poruszająca dla wszystkich słuchających była konferencja poprowadzona przez kardynała Miroslava Vlka z Pragi - świadectwo życia bardzo trudnego i zawiłego. Kardynał Vlk wiele razy powtarzał, że aby dziś Bóg mógł doprowadzić go do siebie po wielokroć musiał "upokorzyć się pod mocną ręką Boga". Te słowa towarzyszyły całej jego kapłańskiej drodze, prowadziły go także przez wiele lat, gdy w dobie komunizmu w Czechach nie mógł pracować jako kapłan aż po dzień, gdy w czasie Mszy św. w Bazylice św. Piotra w Rzymie zasiadając pośród kardynałów po raz kolejny usłyszał te słowa i dostrzegł wielki uśmiech Pana Boga. Nam wszystkim trzeba by uczyć się takiego patrzenia na swoje życie w świetle Bożego Słowa i głębokiego przeżywania liturgii.

Wśród doświadczeń nie sposób nie wspomnieć o zakończeniu Kongresu - Mszy św. przeżywanej pod przewodnictwem Ojca Świętego - Jana Pawła II - statio orbis. Osoba Piotra naszych czasów i jego słowa wskazujące wciąż na Eucharystię jako szczyt chrześcijańskiego życia i jako źródło wolności człowieka, i fundament jedności Kościoła to chyba najlepsze wskazanie dla tych, którzy chcą zgłębiać liturgię i jej służyć. Wszystko cokolwiek dzieje się w naszym życiu ma być "przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie", w jedności Ducha Świętego tak, by Bogu była oddawana "wszelka cześć i chwała przez wszystkie wieki wieków".

Nina Majek, Dzierżoniów

------------
REDAKCJA Ostatnia modyfikacja: 14.11.1997 r.