Sercem obronione
Lęk nie jest grzechem
Jestem matką dwóch dorosłych córek i trzeciego (8 lat) syna, który wypełnia nasze starsze lata małżeństwa.
W chwili, w której lekarz potwierdził ciążę ostatniego dziecka, zapytał czy jest planowana, jeśli nie to usuwamy. Byłam zaskoczona. Stwierdziłam, że jest to ciąża nieoczekiwana, ale akceptowana. Od tego momentu ten lekarz otoczył mnie szczególną opieką fachową. Rodzina miała powiększyć się o jedno dziecko. W chwili poczęcia miałam 41 lat. Wzbudziłam więc sensację w moim zakładzie pracy i środowisku. Często płakałam, ponieważ chorowałam na kręgosłup. Poza tym jeden poród miałam nieudany, trzecia córka urodzona martwa. Czułam wewnętrzny lęk i niepokój o los dziecka i swój. Zwierzyłam się księdzu na spowiedzi świętej. Ksiądz wyjaśnił krótko, że lęk nie jest grzechem, należy zaufać Bogu i modlić się. Tak też uczyniłam. Modliłam się do Pana Boga i Matki Bożej Częstochowskiej prosząc o cierpliwość i wytrwałość w błogosławionym stanie. Prosiłam również Boga o szczęśliwe rozwiązanie. W czasie ciąży przyjechała na miesiąc teściowa i okazała mi dużo serca.
Lekarze przygotowywali mnie do cesarskiego cięcia. Jeden z lekarzy "poniżał" mnie. Jednak urodziłam, bez cięcia i żadnych komplikacji, dużego, pięknego syna. Pan Bóg wysłuchał mojej prośby.
Obecnie syn chodzi do II klasy, przygotowuje się do I Komunii św. Bardzo często choruje, jest alergikiem. Jest chłopcem bardzo wrażliwym i inteligentnym. Gdy oglądał we Wszystkich Świętych audycję o tragedii w kopalni "Wujek" zaraz napisał wiersz-modlitwę.
"Ci co odeszli już nie wrócą,
Proszę Cię Jezu daj im obejrzeć Twój promień zbawienia.
Oni swe życie oddali Polsce, w męce odeszli.
Ach! Co to za miłość,
to coś więcej niż zwykła miłość.
A kiedy oni ginęli w zakrwawionej koszuli i kaskach
wróg był dość zadowolony.
Ofiara to krwawa zapłata za naszą Ojczyznę."
Nasze dziecko, choć było nieoczekiwane, jednak jest chciane, kochane i potrzebne. Kochamy je wspólnie.
Mam nadzieję i wierzę w wielką moc modlitwy, że Pan Bóg pozwoli mi wychować syna na wartościowego człowieka.
Jadwiga Kotris
Zawiercie
Bóg dał nam siły
Mieliśmy troje dzieci i byliśmy szczęśliwi. Wstąpiliśmy do Ruchu Światło-Życie. Poznawaliśmy bliżej Boga, Jego miłość, dobroć. Więcej dzieci nie planowaliśmy. Bóg jednak miał wobec nas inne zamiary. Poczęcie czwartego dziecka nastąpiło w chwili, kiedy najmniej się tego spodziewaliśmy. Ogarnęło nas przerażenie - dlaczego akurat my?
Mieliśmy jeden pokój. Było nam już ciasno, a tu czwarte dziecko. Pojawił się żal do Boga - dlaczego?
Był płacz, łzy, ale i modlitwa, aby Bóg dał nam siły do przyjęcia nowego życia z miłością. Modlitwa naszej wspólnoty i miłość ludzi życzliwych pozwoliła nam żyć radością, mimo trudnych warunków.
Kiedy już wróciła radość, otrzymaliśmy kolejny cios - piąte dziecko. "No nie, tego już nie przeżyję, wolę umrzeć" - tak sobie myślałam. Te ciężkie i trudne chwile pozwolili nam przeżyć ludzie życzliwi, którzy otoczyli nas miłością i modlitwą.
Mimo trudności mieszkaniowych i finansowych, nigdy nie myśleliśmy, aby odebrać życie naszym dzieciom. Nasi rodzice tak nas wychowali, wyczulili nasze sumienia na dar życia. Jesteśmy im za to wdzięczni. Kiedy urodziła się Madzia, było wiele radości, ale trudów jeszcze więcej. Troje starszych dzieci chodziło już do szkoły. Były to dla nas bardzo ciężkie i trudne lata.
W obecnej chwili w cudowny sposób otrzymaliśmy mieszkanie. Jesteśmy szczęśliwi, a Bóg udziela nam wielu łask.
Kiedy patrzę na swoją rodzinę, cieszę się, że jest właśnie taka. Najmłodsza nasza pociecha ma 4 lata.
Dziękujemy Bogu za wszystko, za trudy, radości i cierpienia, które na nas zsyła, bo wtedy wiemy, jak bardzo nas kocha.
Halina Chachuła
Tomaszów Mazowiecki