Foska
Ruch Światło - Życie
Prezentacja
Spis treści
Strona główna
Co nowego?
Prezentacja
Aktualności
Dokumenty
Czasopisma
Indeksy

Niespodziewana wizyta

Mieszkając przez cztery lata w Rzymie, wiele razy miałam okazję brać udział w spotkaniach z Ojcem Świętym. Uroczyste Liturgie świąteczne, audiencje, modlitwa Anioł Pański. Jan Paweł II zawsze jawił mi się jako Człowiek, który lgnie do ludzi. Pamiętam spotkanie z Nim 4.11.1992 r. w dniu św. Karola Boromeusza - dniu Jego imienin. Wszyscy byliśmy zebrani w Sali Klementyńskiej. Oczekując na Jego przybycie O. Konrad przygotowywał zgromadzonych do tego spotkania. Mówił m.in.: ,,proszę nie przetrzymywać ręki Ojca Świętego'' . Kiedy Ojciec Święty podszedł do naszej grupy, klęczałam przy Nim, wzięłam Jego rękę, ucałowałam i chciałam puścić. Stwierdziłam jednak, że nie będzie to takie proste, ponieważ to On przetrzymuje moją rękę.

I taki On jest. Nie zawsze trzymający się protokołu, często idący do ludzi, chociaż nie było to zaplanowane, często w zamyśleniu długo wpatrujący się w tłumy. Kiedy to widzę, wydaje mi się wtedy, że swoją modlitwą ogarnia nas wszystkich i że w tym momencie każdy przedstawiany jest Jezusowi.

Tak widziałam Go również podczas tej Pielgrzymki do naszej Ojczyzny i świadczą o tym wszystkie niezaplanowane wizyty i odwiedziny, które normalnie mogłyby wydać się niemożliwe. Myślę, że do takich potrzeb serca Ojca Świętego należał m.in. przelot nad Krościenkiem. Od 1979 roku to miejsce czekało na tę chwilę. I wreszcie przyszła tak niepostrzeżenie i nagle, że gdyby nie warkot helikopterów, mogłaby zostać niezauważona.

Nie było ,,komitetu'' powitalnego. Większość rozjechała się, by w innych miejscach modlić się i spotkać z Ojcem Świętym. Te spośród nas, które zostały, mimo szybkiego wybiegnięcia na zewnątrz, słyszały tylko helikoptery lub zobaczyły je już tylko z daleka. Ludzie z miasteczka dzwonili do nas pytając czy widziałyśmy, jak Ojciec Święty leciał nad Kopią Górką. Opowiadali, że trzy helikoptery - jeden z nich przystrojony w biało-żółte i biało-niebieskie flagi - nadleciały znad Wieczernika Jana Pawła II, zwolniły nad Kopią Górką i czmychnęły w stronę przełomu Dunajca. Tylko biało-żółte flagi na naszym domu i w Wieczerniku powiedziały Ojcu Świętemu, że o Nim pamiętamy i za Niego się modlimy.

Wielką radością było dla mnie spotkanie Ojca Świętego z Ruchem Światło-Życie na krakowskich Błoniach.

Sektor C-II od rana wypełniał się przybywającymi wspólnotami Ruchu z całej Polski. Powiewały transparenty, większe i mniejsze, nieważne czy bardzo widoczne czy mniej. Żółte apaszki ze znakiem Ruchu już poprzedniego dnia wieczorem pozwalały nam się rozpoznawać na ulicach Krakowa i wiedzieć, że charyzmat Światło-Życie jest nam dany i zadany. Uroczystą Eucharystię poprzedził czas modlitwy, na której trudno było mi się skupić. Ciągle przybywali nowi pielgrzymi wędrujący pomiędzy nami w poszukiwaniu wolnych miejsc. Cieszyło mnie, że jest nas tyle. Eucharystia pod przewodnictwem Namiestnika Chrystusowego, to wielki znak Kościoła i tak właśnie ją przeżywałam. Homilia, którą wygłosił Ojciec Święty, związana z kanonizacją bł. Królowej Jadwigi jakże bardzo przypomniała mi zadania, które obecnie w różnych wymiarach stoją przed członkami Ruchu i osobiście przede mną. Św. Jadwiga poznała smak Krzyża i poszła drogą Jezusa. Dla mnie jest to droga, szczególnie naznaczona charyzmatem Światło-Życie - FOS-ZOE, którego greckie litery splatają się właśnie w znaku krzyża.

Wszyscy wiedzieliśmy, że przed modlitwą Anioł Pański Ojciec Święty skieruje do Ruchu kilka słów i oczekiwanie zostało nagrodzone słowami pełnymi miłości, troski i ciepła. Wyznanie, jakie złożył, napełniło mnie radością i poczuciem, że trzeba iść dalej tą drogą nie zważając na różne trudności, bo one są świadectwem prawdziwości tego dzieła i tej drogi, i gwarancją właściwego rozwoju w każdym.

Dziś dziękuję Panu Bogu za Ojca Świętego, za Jego towarzyszenie Ruchowi w chwilach trudnych doświadczeń oraz w radościach oazowego pielgrzymowania, za Jego zawierzenie nas Niepokalanej, Matce Kościoła. Dziękuję również za to, że i mnie wezwał na tę drogę, za to że i w moim życiu dokonuje się synteza światła i życia wpisana w krzyż.

Krystyna

------------
REDAKCJA Ostatnia modyfikacja: 11.01.98