Foska
Ruch Światło - Życie
Prezentacja
Spis treści
Strona główna
Co nowego?
Prezentacja
Aktualności
Dokumenty
Czasopisma
Indeksy

Dzień Wspólnoty

Należę do tych milionów Polaków, które towarzyszyły Ojcu Świętemu w jego pielgrzymowaniu przez środki masowego przekazu. Jeśli nie mogłam rano oglądać transmisji, wieczorem przesłuchiwałam kasety, aby nie ,,przepuścić'' żadnego słowa papieża. Choć pewnie trudno byłoby je odtwarzać, to czułam, że gdzieś głęboko zapadają, budząc wzruszenie i radość, że tylu ludzi właśnie tych słów może słuchać, i jednocześnie niosąc ze sobą pragnienie i poczucie konieczności konkretnego przyjęcia ich, wprowadzenia w życie.

Słuchałam, patrzyłam, czytałam i doświadczałam, że Jezus Chrystus - Ten, co wczoraj i na wieki, Ten sam DZIŚ jest tutaj. Nie umiałam inaczej określić tego, co towarzyszyło ogłaszaniu Jezusa Chrystusa, jedynego Zbawiciela - obecnego w Eucharystii, obecnego w Kościele, w historii człowieka, narodu, świata, tego, co przyciągało miliony do słuchania i do odkładania wszystkiego, co mniej istotne, inaczej jak ,,udzielanie Ducha Świętego'' - Sprawcy jedności.

Z dnia na dzień rosło we mnie oczekiwanie niedzielnego spotkania na Błoniach. Wszystkie poprzedzające je spotkania z Ojcem Świętym przez mass media, były przygotowaniem do tego kulminacyjnego punktu.

Jak bliskie były mi różne sformułowania, którymi Papież ukazywał to, co istotne w życiu chrześcijanina, w Kościele, w życiu chrześcijańskiego narodu:

  • być na sposób daru;
  • wychowywać nowego człowieka
  • pogłębiać i odnawiać osobistą więź z Chrystusem przez modlitwę, słuchanie słowa Bożego, sakramenty, pogłębianie życia wewnętrznego we wspólnocie;
  • aby człowiek umiał bardziej ,,być'' - nie tylko ,,z drugim'' , ale i  ,,dla drugiego człowieka'' ;
  • gdy nie potrzeba świadectwa krwi, tym bardziej musi być czytelne świadectwo życia;
  • winniśmy dzieło ewangelizacji podjąć z nową mocą. Tym, którzy zapomnieli o Chrystusie i Jego nauce, pomóżmy odkryć Go na nowo. Stanie się tak, gdy zastępy wiernych świadków Ewangelii znów zaczną przemierzać nasz kontynent, gdy dzieła architektury, literatury, sztuki będą w sposób porywający dla współczesnego człowieka ukazywać Tego, który jest ,,wczoraj i dziś, ten sam także na wieki'' [martyria], gdy dostrzegą w naszym życiu świadectwo chrześcijańskiego miłosierdzia, heroicznej miłości i świętości [diakonia];
  • jest wielkim zadaniem naszego pokolenia, wszystkich chrześcijan tego czasu, nieść światło Chrystusa w życie społeczne. Nieść je na współczesne areopagi, ogromne obszary współczesnej cywilizacji kultury, polityki, ekonomii. Wiara nie może być przeżywana tylko we wnętrzu własnego ducha. Ona musi znaleźć swój wewnętrzny wyraz w życiu społecznym...

Oj, ile mogłabym jeszcze cytować tych słów, które były takim przekazem całościowej ,,wizji'' : człowieka, narodu, Kościoła, jego posłannictwa w świecie... A ile radości i nadziei dała mi świadomość, że to dociera do tylu ludzi. Wprawdzie już po pielgrzymce słyszałam sceptyczne stwierdzenia: ,,tylu ludzi chodziło za Papieżem, ale ilu z nich rozumie, co miał do powiedzenia'' . Pewnie to prawda, że nie wszyscy tak samo przyjmowali papieskie nauczanie i nie u wszystkich zasiane słowo przyniesie plon stu czy sześćdziesięciokrotny...

Ucieszyłam się jednak odkryciem, że formacja naszego Ruchu przygotowała tak wielu do przyjęcia nauczania Ojca Świętego, nauczyła nas kto to jest nowy człowiek w Chrystusie, kto to jest człowiek wyzwolony, jak współodczuwać z Kościołem, jak wierze nadawać wymiar społeczny. Nauczyła nas tego języka, którym Papież do nas mówił.

W Krakowie Ojciec Święty wspominał, że uczestniczył w doświadczeniu Oaz Żywego Kościoła całym sercem - pewnie i dlatego, że niosły w sobie to, co było w jego sercu - całe bogactwo Soboru Watykańskiego II i odnawiającego się Kościoła. Choć nie nakreślił w swoim słowie do Ruchu żadnego planu, to przecież wyznanie o byciu w Ruchu całym sercem jest najwyraźniejszym wskazaniem, że droga dla nas jest jedna - przyjmowanie i realizowanie całym sercem tego, co on mówi do Kościoła, szczególnie w naszej Ojczyźnie. Zostaliśmy już jakoś przygotowani do tego, aby być ,,żyzną ziemią'' - na pewno wymagającą dalszej uprawy, ale posiadającą już pewną ,,kulturę'' - na miarę naszej otwartości i gotowości możemy przynieść plon.

Jeszcze refleksja ze spotkania na Błoniach.

Kiedy zobaczyłam wokół siebie las transparentów ze znaczkami Fos-Zoe i tysiące ludzi z żółtymi chustami, i kiedy zaczęła się godzina świadectwa pomyślałam: ,,ale mamy dzień wspólnoty!'' A potem myśl poszła dalej, ogarniając to morze ludzi na Błoniach: i to nie tylko Ruchu Światło-Życie. Ta pielgrzymka Ojca Świętego to dziesięć wielkich dni wspólnoty Kościoła, narodu...

Mimo nie najlepszej słyszalności wyraźnie dotarły do mnie słowa homilii ukazujące źródło świętości Królowej Jadwigi: miłość do Chrystusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego. Pragniemy ci powiedzieć - nasza święta Królowo - że pojęłaś jak mało kto tę Chrystusową i apostolską naukę. Nieraz klękałaś u stóp wawelskiego krucyfiksu, ażeby uczyć się takiej ofiarnej miłości do samego Chrystusa. I nauczyłaś się jej. Potrafiłaś życiem swoim dowieść, że miłość jest większa... Twoja głęboka mądrość i szeroka aktywność płynęły z kontemplacji - z osobistej więzi z Ukrzyżowanym. Contemplatio et vita activa tu zyskiwały słuszną równowagę. Dlatego nigdy nie utraciłaś tej najlepszej cząstki - obecności Chrystusa.

W krzyżu jest źródło miłości, mocy świadectwa, stawania po stronie człowieka, wchodzenia w struktury świata, aby je przemieniać mocą Ewangelii.

Zachwyciła mnie św. Jadwiga jako ,,świecka'' święta - kobieta zaangażowana w sprawy świata, zdolna ,,kierować nim po myśli Bożej'' , być ,,zaczynem'' do dziś owocującym - bo wiedziała, kim jest, do czego jest powołana i kto jest jej Panem, skąd ma czerpać moc do ofiarnej miłości.

Młoda Królowa jest szczególną patronką młodzieży, ale myślę, że w jakiś sposób jest też patronką wiernych świeckich; pokazuje nam szeroką perspektywę i możliwości, jak człowiek ma poniekąd zanurzyć się w świecie, jak przez pracę - studia, trud twórczy - ,,czynić sobie ziemię poddaną'' i jak w tym świecie bardziej ,,być'' człowiekiem i chrześcijaninem, jak ,,odkrywać i rozwijać w sobie talenty otrzymane od Stwórcy i realizować właściwe każdemu powołanie do świętości'' . (Poznań)

Dziś chcemy uklęknąć razem z tobą, Jadwigo, u stóp wawelskiego Krzyża, aby usłyszeć echo tej lekcji miłości, której ty słuchałaś. Od ciebie uczyć się, jak ją wypełniać w naszych czasach.

Dziękuję Bogu za ten święty czas, jaki mogliśmy przeżyć w naszej Ojczyźnie i za wszystkie owoce tego czasu, których wielkość i znaczenie możemy tylko przeczuwać.

Irena Chłopkowska

------------
REDAKCJA Ostatnia modyfikacja: 11.01.98