Zawsze miał dla nas czas
Tyle radości, wesela, przyjaznych gestów, tyle wzajemnej
życzliwości - i koniec... Duch dobroci, jedności,
pokoju wspomagający nas przez te dziesięć dni odjechał... Wrócił
do Watykanu. Czy rzeczywiście jest to koniec tego strumienia
umacniającego naszą wiarę, nadzieję i miłość? A może to
początek czegoś, co teraz zacznie wzrastać i owocować?....
Tak, to czas na owocowanie, na udowodnienie, że zasłyszane słowa
Pasterza świata z rodu Polaków nie idą na marne, że wydają owoce,
że współziomkowie Namiestnika Chrystusowego nie tylko umieją wędrować
kilometrami do Ojca Świętego, ponosić spontaniczne ofiary, słuchać
godzinami i oklaskiwać, ale też potrafią ,,czynić
dobro'' . Boże, uzdolnij nas do życia Prawdą i czynienia
wszystkiego w Prawdzie...
Osobiście tę VI pielgrzymkę Ojca Świętego do Ojczyzny
potraktowałam jako rekolekcje, jako odświeżenie wartości, jako ocenę
własnego postępowania, własnych wyborów. To spokojne, ale zdecydowane
w ujęciu, przypomnienie nam przez Ojca Świętego podstawowych
wartości ma szansę zakotwiczenia się w naszych sercach
i wydania owoców.
Bardzo przeżyłam spotkanie z góralami - tam jakby ,,buchnęło'' Polską, tam echem odpowiedziały nie tylko góry,
ale ich echo wspomagane było sercami Polaków.
Natomiast spotkanie w Krakowie było takim echem całego
mojego życia oazowego, echem mojej pracy apostolskiej. Prawie 30 lat
mego życia, przeżytego w jedności z ideałem Ruchu
Światło-Życie, stanęło mi przed oczyma duszy.
Słysząc słowa Ojca Świętego o Jego zaangażowaniu
i trosce o Ruch - zobaczyłam wszystko ,,jak
żywe'' . Doskonale pamiętam Dni Wspólnoty w różnych miejscach
Podhala z ówczesnym Kardynałem Krakowa, który zawsze znalazł ,,okienko'' , by ,,wyskoczyć do oazy'' . Będąc
na pogodnym wieczorze bawił się z nami doskonale i zwykł
mawiać: ,,dwadzieścia lat mi ubyło'' . Kiedy to
stwierdzenie powtórzyło się po raz trzeci ktoś zawołał: ,,dopiero w planach Bożych!'' - cały Namiot
Światła zadrżał od śmiechu oazowiczów, wszak Ks. Kardynał nie miał
jeszcze sześćdziesięciu lat.
Czuliśmy, że Ks. Kardynał Wojtyła nas kocha, że nam towarzyszy
w chwilach radości, trudu i zakłopotania. Tych ostatnich
było niemało, zwłaszcza w latach siedemdziesiątych. Oazy wówczas
wręcz prześladowano, traktowano jak ,,dzikie kolonie'' ,
które trzeba było niszczyć, likwidować, nękać. Gospodarzy, którzy
wynajmowali nam pokoje karano grzywnami. Utrudniano drukowanie
i rozprowadzanie materiałów rekolekcyjnych. Ksiądz Kardynał
wówczas zawsze stawał w naszej obronie i ,,nie
pozwalał'' na zrealizowanie ,,planów przeciwnika'' .
Odpłacaliśmy Mu za to sercem, modlitwą i miłością. Wiedział, że
może na tę naszą wdzięczność liczyć i po latach zasiadania na
Stolicy Piotrowej odwiedzając swoja ukochaną Ojczyznę w dniu 8 VI
1997 r. na Błoniach Krakowskich przypomniał nam o tym, a my
z wielkim wzruszeniem dziękujemy za to Jego
Świątobliwości.
Wymownym dowodem miłości Ojca Świętego do naszego Ruchu były
również rekolekcje III stopnia przeżywane w Rzymie w 1979 r.
Ojciec Święty zaprosił nas na tę oazę do Wiecznego Miasta. W dniu
kanonizacji bł. Maksymiliana Marii Kolbego zwrócił się do Ojca
Założyciela, ks. Franciszka Blachnickiego: ,,kiedy będzie
oaza w Rzymie?'' a po raz drugi zapraszał, gdy przybył
z I pielgrzymką do Ojczyzny i spotkał się z Ruchem
w Nowym Targu. Odpowiedzieliśmy z wielka radością na tę
propozycję, choć niemało było trudności ze strony ówczesnych
władz.
W rekolekcjach rzymskich uczestniczyło 120 osób, w tym
16 małżeństw. Ojciec Święty bardzo się cieszył rozwijającą się od 6
lat gałęzią Ruchu Światło-Życie - Domowym Kościołem.
W ciągu 15 dni naszych rekolekcji 6 razy spotkaliśmy się
z Ojcem Świętym. Zawsze miał dla nas czas i cieszył się
z naszej obecności. Ukoronowaniem tych wszystkich radości było
ognisko w Ogrodach Watykańskich trwające do godz. 23.00. Nie
mogliśmy się rozstać. Ciągle było mało refleksji, dowcipów,
śpiewu... czuło się głęboką wspólnotę z naszym ukochanym
Ojcem Świętym, choć coraz głębiej przenikała naszą świadomość prawda,
że to już nie tylko ,,nasz'' , ale całego Kościoła -
Pasterz. Ruch nasz towarzyszy Ojcu Świętemu stałą pamięcią modlitewną
i odpowiadaniem na Jego wezwania całym zaangażowaniem serca
i umysłu.
Ufam, że owocem ostatniej pielgrzymki Ojca Świętego do Ojczyzny
będzie pogłębienie naszych wzajemnych relacji i wzrost
zaangażowania w sprawy człowieka, który jest drogą Kościoła
Świętego, zaangażowanie we wprowadzenie w życie nauczania Jana
Pawła II.
Boże w Trójcy Jedyny - oddajemy Ci przez Niepokalaną,
Matkę Kościoła - Jana Pawła II, ukochanego naszego Ojca
Świętego, by przygotowując nas do wejścia w Trzecie Tysiąclecie,
pokazując nam drogę budowania Królestwa Bożego w kończącym się
stuleciu, cieszył się zdrowiem, siłą ducha i oglądaniem owoców
swego nauczania, zwłaszcza wśród Rodaków.
s. Hanna Grabska